Na drodze

Alpejska trasa na weekend, kilometr po kilometrze


Dwa dni za kierownicą grand tourera. Gdzie się zatrzymać, gdzie przenocować i które przełęcze zostawić na poranek.

4 min czytania

Wyjedź z Pragi, póki miasto śpi

Najlepsze alpejskie weekendy z Pragi nie zaczynają się w południe na autostradowym parkingu. Wyjedź przed świtem, gdy miasto jest jeszcze ciche, a D1 nie stoi korkiem ciężarówek. Pierwsze godziny to okrążenie rozgrzewkowe: kawa, niskie światło na jezdni i góry, które w przedniej szybie rosną powoli. Grand tourer z floty Masons jest do tej roboty stworzony — długi rozstaw osi, cicha kabina, dość miejsca na dwoje ludzi i weekendowe torby, bez walki ze sportową pozycją przez setki kilometrów pod rząd.

Trasę kieruj na południe, nie na najkrótszy czas w mapie. Austriacka strona Alp umie karać pośpiech: opłaty, ograniczenia i odcinki, na których sportowe auto się nudzi. Spokojniejsze tempo na starcie znaczy, że wieczorem masz zapas na nocleg, tankowanie i krótki spacer, zamiast gonić ostatnie światło w deszczu. Warunki wynajmu, dzienne kilometry i kaucję zawsze bierz z karty konkretnego auta we flocie Masons — ten tekst cen nie pilnuje, a cennik sezonowy się rusza.

Na drogę nie wystarczy ładowarka i paszport. Zabierz warstwy, bo przełęcz i dolina mają inny dzień, i licz się z tym, że w niedzielę po południu na autostradę wraca ruch. Jeśli jedziecie we dwoje, zmieńcie się za kierownicą, zanim zmęczenie zdecyduje za was. Auto z Masons jest gotowe na autostradę i na lokalną drogę; twoim zadaniem jest nie spalić całego weekendu pierwszym dniem. Gdy wyjedziesz na czas, zostanie przestrzeń na to, po co jeździ się w Alpy: czysta linia i cisza między zakrętami.

Serpentyny to nie wyścig

Zanim zaczną się prawdziwe serpentyny, auto przestaje być transportem. Dwójka, czysta linia, bez pośpiechu. Mówi droga, nie radio. W wąskich fragmentach szersze coupé jest wyczuwalne — dlatego ma sens wyruszyć grand tourerem, który na autostradzie umie być spokojny, a w zakręcie pewny, a nie najostrzejszym autem floty, które zmęczy cię, zanim dojedziesz do pierwszej przełęczy. Hamulce i opony we flocie Masons sprawdzamy między wynajmami; mimo to jedź tak, żeby ich nie grzać bez potrzeby.

Górskie drogi karzą późne hamowanie i wczesny gaz mocniej niż równina wokół Pragi. Zostaw miejsce na nadjeżdżających rowerzystów, maszyny rolnicze i mgłę, która na przełęczy siedzi nawet w czerwcu. Jeśli pada deszcz, tempo spada samo — i tak ma być. Celem nie jest czas na segmencie, tylko dojechać wieczorem bez dramatu. Gdy chcesz ostrzejszy charakter, na inny weekend wybierz kompaktowe M z floty; alpejski etap należy do auta, które umie jechać daleko.

Tankuj, zanim zapali się rezerwa. Górskie stacje nie zawsze są otwarte, gdy ich potrzebujesz, a objazd umie dodać dziesiątki kilometrów. Ta sama zasada dotyczy przerw: lepiej krótszy dodatkowy postój niż długi dojazd na granicy. W kabinie zostaw temperaturę taką, byś pozostał uważny. Grand tourer to potrafi — wykorzystaj to i nie daj się wciągnąć w tryb sportowy tylko dlatego, że droga wygląda jak z plakatu.

Zatrzymuj się dla widoku, nie dla mapy

Zatrzymaj się tam, gdzie widok na to zasługuje, a nie tam, gdzie sugeruje mapa. Jedno espresso w górskim schronisku jest warte więcej niż pospieszny obiad dwie doliny dalej. Parking przy punktach widokowych bywa krótki i wąski: złóż lusterka, nie zostawiaj auta na ślepym zakręcie i zostaw sobie miejsce na powrót. Jeśli jedziesz ze sprzętem fotograficznym, jeden porządny postój jest lepszy niż pięć zbędnych. Auto z Masons ma po weekendzie wyglądać tak samo cicho, jak gdy je odbierałeś.

Nocleg bierz z parkingiem w cenie albo ze strzeżonym miejscem. Górskie pensjonaty umieją mieć zjazd, na którym niskie sportowe auto zahaczy spoilerem; dlatego na alpejski weekend należy auto z rozsądnym prześwitem i długim oddechem, nie najniższe coupé we flocie. Rano sprawdź ciśnienie w oponach — temperatura między nocą a południem umie dużo zmienić. Gdy coś nie pasuje, napisz do nas, zanim wyjedziesz; między wynajmami przygotowujemy auto, ale górski etap ma inny rytm niż jazda po Pradze.

Jedzenie rozwiąż prosto. Ciężki obiad w środku dnia psuje popołudniowe serpentyny bardziej, niż ludzie przyznają. Woda, kawa, krótka przerwa, znowu droga. Wieczorem daj autu ostygnąć, zanim wjedziesz do ciasnego garażu albo na stromą rampę. Jeśli planujesz dwa dni, drugi dzień skróć — zmęczenie z pierwszej przełęczy nie wychodzi od razu. Masons jest z Pragi; powrót ma być spokojną częścią, nie gonitwą na D1 w niedzielę o piątej.

Najwyższą przełęcz zostaw na poranek

Najwyższą przełęcz zostaw na poranek, gdy światło jest niskie, a asfalt należy tylko do ciebie. Potem skieruj auto na północ i pozwól, by droga do domu była tą cichą częścią. Poranny etap doceni samochód, który umie ogrzać kabinę, trzymać linię i nie zamienić się w narzędzie, które musisz poskramiać. To właśnie robota grand tourera. Tryby sportowe zostaw na prostą po śniadaniu, nie na mokre cienie pod drzewami.

Przed zjazdem sprawdź, że masz dość paliwa na autostradowy dojazd i że w bagażniku nic nie stuka. Zejście z Alp umie być dłuższe niż wyjazd w górę. Hamulce oszczędzaj biegiem, nie tylko pedałem. Jeśli jedziecie we dwoje, zmieńcie się przed autostradą, nie dopiero w korku. W Pradze czeka zwrot auta w umówionym oknie — zapas na ruch wokół miasta zostaw sobie, nawet jeśli poranek wyglądał idealnie.

Alpejski weekend z Pragi ma sens raz na sezon, nie co drugi piątek. Dlatego Magazyn Masons opisuje te trasy z praktyki wynajmu, nie z komunikatu prasowego. Auto wybierz we flocie według tego, kto siedzi obok i ile chcesz przejechać kilometrów. Termin, kaucję i dzienny limit sprawdź na karcie auta albo napisz przez Kontakt. My przygotujemy samochód; ty zostaw sobie najwyższą przełęcz na poranek.

Auta na tę jazdę

Więcej z Magazynu